Firenze - La Colonna di San Zanobi e Duomo

sobota, 9 marca 2013

Drupi w TV z Polski.

       Lubię piosenki Drupiego (Giampiero Anelli z Pavii - pseudonim wziął się z teatrzyku parafialnego w którym piosenkarz odgrywał rolę diabełka Drupi). No dobrze lubię to za mało, uwielbiam: Sereno è, Cosi piccola e fragile i inne. Mają klimat lata włoskiego, San Remo i romantycznych wakacji z fascynującą chrypką. Wywiad z gwiazdą lat '70 i '80 dał mi do myślenia bo potwierdziły się moje obserwacje mentalności włoskiej i polskiej. W tym przypadku wyszły różnice. Bywają oczywiście analogie. To pasjonujące poznawać i próbować zrozumieć styl życia na poziomie głębszym od zewnętrznego uśmiechu i smakowitej kuchni z lazurowym niebem w tle. Prowadzący wywiad z Drupim też się uśmiechali, ale byli chyba odrobinę złośliwi wytykając piosenkarzowi wykształcenie hydraulika. Troche to zabrzmiało jak: Nie martw się stary nawet hydraulik może zostać piosenkarzem. Ale gdy wreszcie padło pytanie czy czasem naprawia coś w zlewie jak go poproszą przyjaciele  odpowiedź była, że nie i zamawia fachowca nawet jak coś się zepsuje w jego domu. No tak.  Pomyślałem, że to nie tylko godność artysty ale pewien sposób na życie.
Są w moich toskoemiliańskich realiach panie bez pracy, które nie mają co robić ze względu na powszechny w okolicy brak zatrudnienia, ale do opieki nad starszą mamą wolą zatrudnić tzw. badante/opiekunkę z tzw.Wschodu i zapłacić jej za usługę. Pewnie w myśl powiedzenia: Lascia fare... :) Na polski gust idealna sytuacja żeby zatrudnić się samemu i zaoszczędzić. Mediterraneo ma inne skojarzenia. Mówię to bez oceniania po prostu stwierdzam. 

1 komentarz:

  1. Drupi...wspomnienia z wczesnej młodości. Mam do dziś jego piosenki na starym winylu:) Pościelówy - tak się wtedy mówiło:)))

    OdpowiedzUsuń