Firenze - La Colonna di San Zanobi e Duomo

piątek, 30 listopada 2012

Turandot - Nuovo Teatro dell'Opera di Firenze.

     W Nuovo Teatro dell'Opera we Florencji, miałem możność obejrzenia spektaklu Turandot, Giacomo Pucciniego. Muzycznie wspaniałe przeżycie. Imponujące kostiumy. Pierwsze doświadczenie budynku nowej opery dla mnie już bez entuzjazmu bo jakby bez ducha. Ogromne puste przestrzenie wykładane płytami kamiennymi i szkłem, ocieplone miłym kolorem boazerii. Oświetlenie widowni lampami jakby w hali sportowej, zaskakuje. Za to bardzo wygodne fotele. Dodam, że nowa opera jest nie skończona. Inauguracja miała miejsce rok temu w grudniu 2011r. Tradycyjną scenografię zastąpiono animacją wyświetlaną na ekran i ściany. Warto na pewno zobaczyć i samemu się przekonać. Stylem przypomina Palazzo di Giustizia we Florencji. Ideowo pewnie bliskie Michelucciemu czy Corbusier. 
Foto z operaclick.com - Nowa Opera we Florencji
 
Nuovo Teatro dell'Opera di Firenze za equilibriarte.net
 
archiwatch.wordpress.com - Widok zewnętrzny Nowej Opery we Florencji

czwartek, 29 listopada 2012

F.Chopin - Etiuda E-dur.

      Niektóre utwory są bliskie swym pięknem. Potrafią obudzić miłe i eleganckie skojarzenia albo bardzo sentymentalne, związane z dzieciństwem. Do takich należy dla mnie Etiuda E-dur, Fryderyka Chopina, zasłyszana w ulubionym Radio Swiss Classic.

środa, 28 listopada 2012

Firenze - Chiesa e Parrocchia di Santa Lucia dei Magnoli.

 
     Nie byłem tam jeszcze, ale odkryłem, że Chiesa e Parrocchia di Santa Lucia dei Magnoli we Florencji, jest miejscem modlitwy, spotkań i wykładów w języku polskim.
Zacząłem lekturę książki znakomitego Mika Waltari, Tajemnice Królestwa.

wtorek, 27 listopada 2012

Wizyty podczas ulewy.

     Dzień wybitnie domowy ale trzeba było pozałatwiać parę spraw, odwiedzić lekarza i piarę miłych rodzin blisko domu i blisko apteki. Leje jak z cebra. Ciepło i bardzo mglisto.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Krzysztof Penderecki we Florencji.

     Wydarzenie kulturalne we Florencji: Krzysztof Penderecki będzie w mieście dziś i jutro. Odbędą się próby otwarte dla publiczności, spotkania z młodzieżą studiującą, będzie też koncert. Nasz muzyk otrzyma nagrodę Prezydenta Włoch jako jeden z największych współczesnych kompozytorów światowych. Niewątpliwie jest wielkim ambasadorem polskiej kultury. Jak tu się wybrać by wziąć udział w tych wydarzeniach?!
     Po obowiązkach miejscowych pojechałem do Florencji. Udało się nie tylko wejść na próbę i koncert w Konserwatorium Muzycznym przy Piazza Belle Arti, ale także miałem możność porozmawiać z Mistrzem!

niedziela, 25 listopada 2012

Christus Rex.

     Na zakończenie roku liturgicznego mamy niedzielę Chrystusa Króla. Święto nie do końca zrozumiałe gdy realia są pozbawione władzy króla. Troche prowokacja wobec demokracji :) choć istnieją monarchie parlamentarne, ale to też nie pasuje do Chrystusa Króla Wszechświata. 
Na foto: Pere Joan, Salvador XVw. MNAC Barcelona.

sobota, 24 listopada 2012

Foxtrot.

     Foxtrot to nazwa odmiany tulipanów. Sadzę tuż przy wejściu, w dużych donicach, które co roku dodają kolorów. Na wiosnę będzie nowa kompozycja z kwiatów :)

piątek, 23 listopada 2012

Wspomnienie z dystansu...

     Dzień gospodarczy pełen sprzątania przy lekturze Czarnego Anioła. Książka Mika Waltari, z audiobooka, pozwala na harce z odkurzaczem:  A w myślach mam obrazy z Eixample w Barcelonie, jak ten "Pałac Szpiców" (Casa de les Punxes), dzieło słynnego Josepa Puiga i Cadafalcha (1903-1905). Wieże  a także szczyty inspirowane były architekturą gotycką. Secesja natomiast obecna w ceglanym ornamencie roślinnym. Architekt  połączył trzy istniejące już domy. Całość uważana jest za najlepsze dzieło Puiga.

czwartek, 22 listopada 2012

Odpoczynek.

     Po podróży trzeba odpocząć i poukładać wrażenia i myśli, przestawić się z 20 stopni w cieniu na nieco mniej w Italii :) Oprócz wrażeń związanych z podziwem dla kształtu fizycznego Barcelony jest też refleksja nad pewną filozofią, strategią życiową. Tam zastosowano ją do metropolii, ale myślę, że można to odnieść do pojedyńczej osoby. Nazwałbym to dbałością o jakość życia. Niby jasne a jednak...

środa, 21 listopada 2012

BCN - Arte Moderna e Contemporanea i inne...

     Więcej pod wieczór... Powyższa grupa to niewielki pomnik, których wiele w mieście. Po drodze do stacji metra upiększa drogę przywołując scenkę rodzajową z przeszłości. Cały dzień poświęciłem sztuce. Poniżej parę ujęć z odwiedzonych miejsc, które zrobiły na mnie wrażenie. Dużym zaskoczeniem i to pozytywnym była sztuka nowoczesna.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

wtorek, 20 listopada 2012

BCN - Montserrat.


     Trudno opisać wrażenia gdy dzień jest jak esencja w porównaniu z codziennością. Krótko powiem: Dzień w Montserrat. Dla mnie czas modlitwy za marłych. A sanktuarium, natura, góry i pogoda, wywołały we mnie wzruszenie i zachwyt. Tam jest mistycznie... Była też wizyta w muzeum z obrazami najlepszych światowych malarzy. Jest tych dzieł niewiele, ale za to jakie!


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

poniedziałek, 19 listopada 2012

Santa Maria del Mar - BCN.

     Trzeba specjalnie do tego koscioła wejść żeby doświadczyć wielkości, rozmachu, tajemniczości, elegancji mimo ogołocenia po pożarze. Po lekturze Katedry w Barcelonie, było mom marzeniem zobaczyć ten kościół, który jest jednym z bochaterów u I.Falconesa. Miałem wrażenie, że zaraz któryś z portowych bastaixos (tragarzy) minie mnie z wielkim blokiem skalnym do budowy świątyni. Wrażenie cofnięcia się w czasie potęgowały prace robotników przy renowacji, a dostojny mistrz Ramon Berenguer patrzył ze spiżowego pomnika na koniu tuż obok. Nie znałem tej części miasta.  choć nie przepadam za określeniem magiczna atmosfera, to taka właśnie tam jest, w środku i na zewnątrz.
 
 
 
 
 
     Był też akcent florencki. Galeria-Apteka wzorowana i zaprzyjaźniona z Farmacia przy Santa Maria Novella a Firenze :) Wszystko w dzielnicy Barri Gotic, dwa kroki od legendarnej La Rambli, ciągle pełnej turystów i mieszkańców. W łagodnym i ciepłym powietrzu unosi się delikatny zapach morza i muzyka grana przez wędrownych artystów. Co za szyk! Albo jak mówią w Katalonii: twórczy rausz! :) 

 
 
 

niedziela, 18 listopada 2012

Mgła.

    Prawie nic nie było widać. Mgła intensywna, gęsta, dająca zaciemnienie cały dzień. Na szczęście było bez mrozu. Jakoś dojechałem do obowiązków i potem z przyjemnością pobyłem w moim kamiennym, ciepłym domu z puszystym, mruczącym kotem :)

sobota, 17 listopada 2012

Sobotnia gonitwa.

     Jak zwykle terminy są jeden za drugim. Dzień mija szybko. Czytam Waldemara Łysiaka, Czarny Anioł. Historia końca Imperium Bizantyńskiego. Oddaje atmosferę ostatnich miesięcy przed wiekowym upadkiem, którego konsekwencje trwają do dzisiaj. Nie ma już miasta o nazwie Konstantynopol.

piątek, 16 listopada 2012

Pierwszy mróz na szczytach.

     Śnieg już był, ale dziś był mroźny poranek na szczytach najwyższych gór i były białe od szronu oraz lodu, mimo intensywnego słońca.

czwartek, 15 listopada 2012

Jacopo Robusti - Tintoretto.

     Dzień spędziłem w bibliotece. Nabieram ducha i wiedzy korzystając z osiągnięć innych. Przy okazji poszukiwań w nieco innym kierunku natrafiłem na ciekawy dla mnie temat wenecki. Ostatnia Wieczerza Tintoretto. Właściwie, czego nie byłem dotąd świadomy, Ostatnie Wieczerze, bo jest ich więcej w Wenecji, tego samego autora. Prawdziwe nazwisko Jacopo Robusti jest mniej znane. Zachował się w powszechnej pamięci pod pseudonimem Tintoretto (Venezia *1519-1594). Pseudonim pochodzi od pracowni farbiarza tkanin - tintore, której właścicielem był ojciec malarza. Nazwisko Robusti też właściwie ma charakter przydomka, jaki nadano ojcu po dzielnej walce w obronie bram Padwy podczas wojny z wojskami francuskimi w latach 1509-1516.
  Tintoretto, jedna z jego Ostatnich Wieczerz.

środa, 14 listopada 2012

Dzień dla domu.

     Trochę sprzątania, a trochę zajęcia się zwykłymi sprawami wokół siebie. Wszystko przy muzyce Giovanni Paisiello, którego bardzo polubiłem, przeplatanej utworami Luigi Boccherini, ze słynnym jego menuetem...
     Dokończyłem, nie bez wysiłku, książkę Gilberta K. Chesterton'a, Kula i Krzyż. Styl dysputy o wierze, między adwersarzami gorliwy, ale jakby nie mój, pełen męczącego napięcia. W moim odczuciu strategia obrony wiary nieskuteczna, choć pewnie do dziś popularna. Niewątpliwie radykalizm idący pod prąd poprawności politycznej.